Posts

Showing posts from April, 2026

Pierwsze opalanie 2026

Image
Nowy smak kawy to miod na moje nerwy. Zapach krem brulee roznosi sie wokol, mimo ze zostaly w kubku juz tylko fusy. Podczas kolejnego wyjazdu musze kupic ze 2 paczki, bo wydaje mi sie ze to co mam zejdzie nadzwyczaj szybko;) ** Po calym dniu przy otwartym oknie, w koncu je zamknelam, bo gdakanie w barach na dole nie ustawalo. Tym bardziej ze naprzeciwko okna otworzyli kolejne miejsce, czynne juz od 12..stoliki na zewnatrz marnej jakosci, szklanki do piwa male.. ale na sloncu wszystkie miejsca zajete prawie caly dzien byly.. ** Silka zaliczona dwa razy w tym tygodniu. Choc na 30min oderwanie sie od natloku mysli i skupienie na wykonaniu kolejnych serii, znacznie poprawia mi humor. Krotkie bo krotkie, ale endorfiny dzialaja, a to najwazniejsze! Dzis odgrzebalam rower. Podworze, gdzie stoi przypiety zamienilo sie w dziwnego rodzaju smietnik - rozwalone rowery wozki, ktos dorzucil materac, butelki i sloiki.. slowem Czeczenia. Na sama mysl ze musialam isc i go odblokowac dostalam bialej gor...

U siebie

Image
  Powrot do siebie to i moje smaki! Dzis curry z krewetkami, garlic naanem i komosa ryzowa. Przywiozlam 1kg na zdrowe odzywianie:) Wyszlo pysznie!! Brakowalo mi gotowania i <pikatnych> przypraw. ** Zakupy do pustej lodowki to zawsze szok dla porfela, a dzis w rajdzie po promkach nie dosc ze wydreptalam 14 000 krokow, to udalo mi sie kupic dobre bialko na najblizsze kilka dni. Wrocilam zadowolona, ale i zmeczona. Rano wpadla silka, po dluzszej przerwie. Dzis tylko dol, jutro moze gore. Chyba ze pojde na rower. Pogoda zaczyna rozpieszczac, wiec nie mam ochoty gnic na kanapie. ** Przywiozlam (w koncu) herbate z suszu do szklanego imbryczka i czekam na wieczor by sie nia jarac!! Rano pilam kawe o smaku krem brulee i OMG!! Ten zapach tak mnie kusil, ze rozgladalam sie gdzie stoi to ciastko:))

Dziwny stan

Image
 Zalatwienie lozka dla osoby lezacej to nie takie hop siup. Pewnie ze mozna kupic za 4500 zl, mozna tez wypozyczyc. Trzeba zalatwic to z pielegniarka, ktora przychodzi na wizyty domowe.. ** Dziwny jest ten stan "nieogaru". Niby czlowiek 40 lat na karku ma, wiekszosc zycia przezyl. Co widzial to jego. A jednak poczucie ze trzeba by cos osiagnac przed smiercia pozostalo. Zastanawiam sie co mi sie w glowie poprzestawialo, ze zyje jak zyje. Inaczej niz schemat by przewidywal. Zazwyczaj jesli relacje z rodzina sa trudne to choc zwiazek wychodzi. Albo odwrotnie.  Ale zeby polec na dwoch polach jednoczesnie? Trzeba miec talent niebywaly!! Z drugiej strony gdybym cisnela zycie starym schematem - bylyby juz uwaga 3 rozwody za mna!! Przed 45 rokiem zycia. Hahahh.. tym optymistycznym akcentem dosc wynurzen na dzis, czas wsiadac do samolotu i fruuu do siebie;)

Hospicjum domowe.

 Hospicjum domowe ma to do siebie, ze patrzysz na powolna smierc domownika a nie mozesz zrobic nic. Nic a NIC. W odroznieniu od tych przyszpitalnych, gdzie wchodzisz z ciezkim sercem, i wychodzisz po odwiedzinach. Jakos funkcjonujesz pomiedzy. Nie wiesz czy to byla ostatnia rozmowa, spotkanie. W domu widzisz czlowieka o kazdej porze dnia i nocy, i ciezkie serce masz 24h/dobe. Mimo ze lekarka mila, nic milego z tych wizyt nie wynika. Patrzysz jak czlowiek gasnie na Twoich oczach. I tego zmienic sie nie da. Mowia, ze to naturalna kolej rzeczy, starosc, umieranie - ale kiedy przychodzi ten czas ani czlowiek, ani rodzina gotowi nie sa. ** Myslalam, ze w trudnych momentach zycia bede miec swoja rodzine obok, ale rzeczywistosc jest taka jak w tym zdaniu - umiesz liczyc, licz na siebie. Dopoki dawalam, chetnych do brania bylo;odmawiam grosza i zamknelnam serce - jestem sama. Coz. Wyszlo jak wyszlo.

Carrie!

Image
Dalej jestem w swiecie Manhattan girls .. i przemyslen. Romanse maja to do siebie, ze predzej czy pozniej wszystko sie wydaje i rozpada.Czy to z przypadku, czy to z powodu wiekszych oczekiwan niz ofiarowywane na dany moment. Na poczatku jest lekko, ekscytujaco. Tylko pozniej .. well it goes downhill. Moj jedyny romans trwal dluzszy czas < 2 lat. Zakonczylo sie zlamanym sercem. Czy czegos mnie to nauczylo? Nigdy nie spotykac sie z facetem z dzieckiem, z zajetym ale "zaraz" wolnym tez nie! Co smieszne (lub nie) tak mnie to zrazilo do posiadania wlasnych bebikow, ze nie mam na to najmniejszej ochoty. Mimo uplywu lat. Awersja nie zmalala. Po prostu nie.  ** Chodza za mna truskawki.. ale to chyba jeszcze nie pora. Moze jak wroce do siebie.. na sniadanie z bita smietana i goframi? I juz jest pomysl;)

Musze bo sie udusze!

Image
 Czy to tak dziwne ze rozmawiajac z kims chce miec uwage dla siebie? Jesli z kims sie umawiam, to majac nabity dzien, dobieram taki czas by moc skupic sie na rozmowcy i tego samego oczekuje. Ale uwaga, to znaczy ze wg niektorych jestem dziwna i zachlanna! Bo czyjes siostrzency czy bratankowie kilkuletni (mieszkajacy razem) musza akurat przyjsc do tego pokoju, musza miec akurat ochote rozmawiac,a ja mam oczywiscie potakiwac i sluchac. W wielkim domu, z wieloma pokojami.  NIE. Po prostu nie. Nie zycze sobie. I nie rozumiem, dlaczego wymagane jest ode mnie zrozumienie? Czy swiat stanal na glowie i wytlumaczenie dziecku - teraz ciocia rozmawia, zaraz bedziemy sie bawic, to jakas udreka slowna??? Papranie dzieciom w glowie, bo czegos nie moga na momencie i to ich skazi czy zrani??? Ucze sie od nowa stawiac granice. Czarno na bialym. Tu nie ma szarosci.Jesli to oznacza docelowo mniej rozmow, to niech tak bedzie. Cisnienie podniesione. I to nie na dziecko - zeby nie bylo - bo skoro t...

Krotki lont. I zaplon.

Image
Chyba jestem 40-letnia meteopatka.  Sx Szarosc za oknem to i checi do wstawania z lozka duzo mniej. Kawa owszem, ale w lozku. Z Duo. Dzien pod kocem.  ** Weekend przelecial przez palce. Niedziele spedzilam na kanapie, zajadajac krowki ciagotki. Krolowal netflix, film z mama a wczesniej SATC - zawsze wracam do Carrie i Biga. Rozumiem toksycznosc ich zwiazku, ale i wzajemne przyciaganie jest fascynujace! * Powoli mysle o powrocie do siebie. Wizyty lekarskie przelozone, ale termin nadchodzi.  Cierpliwosc, cierpliwosc, cierpliwosc. W tym tygodniu czuje wiekszy spokoj. Zakladam, ze to tez minie. Jak wszystko. Przejdzie falami. Spokoj, zlosc, radosc, osamotnienie, zagubienie. Wscieklosc. W tej chwili staram sie odpuszczac, ale jak to stwierdzil moj fryzjer - mam krotki lont - smieszne slowo, ktore wstyd sie przyznac musialam googlowac jak napisac.

Z wizyta

Image
 Korzystajac z pieknej pogody odwiedzilam kumpele. Podczas wczesniejszych wizyt proponowala pizze, wiec tym razem zamowilysmy. Mialo byc pyszne i inne niz wszystkie. Bylo.. drogo. A smaki to rzecz subiektywna. Jak dla mnie bardzo srednio. Wydanych pieniedzy absolutnie niewarte. Posmialysmy sie, pogadalysmy. Wzielysmy psa na spacer. Bylo smiesznie. Potrzebowalam kilku godzin oderwania. Kilki godzin normalnosci. ** Z nowa fryzura oswajam sie zaskakujaco szybko. Pasuje mi. Na razie w planach wiazania wlosow nie mam <ergo zdrowienie a nie tyranie> , wiec tym bardziej cieszy mnie decyzja o bobie i grzywce. Male kroczki. Male radosci. Tego mi trzeba.

Rozkmina

Image
 Mialam jechac do Bydzi w tym tyg, ale czulam sie kiepsko, w nocy gorzej, a nad ranem tragicznie, wiec anulowalam bilety. Pospalam, odpoczelam i minelo. ** Czy jesli rodzina oczekuje od ciebie pieniedzy, to masz zyc jak zebrak a kazdy grosz wysylac? Po czym dowiadujesz sie ze cala kasa przepadla bo graja w shared market... ostatnio uslyszana historia. U mnie w rodzinie kwestie finansowe sa jasne - kazdy sobie. Pracuje, zarabia, wydaje. Nikt nikomu w portfel nie patrzy, nie utrzymuje nikogo, ale tez nie oczekuje niczego. Kuchnie rodzice chca odnawiac, wiec sie dorzuce, ale nie ma opcji bym sama za nia zaplacila.  ** Nadchodzi czas komunii siostrzenca. Z poprzedniej udalo mi sie wywinac, z tej raczej nie ma takiej opcji. Nie interesuje mnie ani kwestia wiary,  ani okazja spotkania rodziny szwagra. Ale jak trzeba, przylece. ** Dzis fryzjer. Ten sam od chyba 25 lat.. traktuje to jako terapie. Siadam, opowiadam co u mnie, place i wychodze..aczkolwiek podczas tej wizyty chyba r...

Relacje latwe nie sa.

 Duo i kawa z rana to od dluzszego czasu staly zestaw poranny. W PL dochodzi jeszcze maslanka o smaku pieczonego jablka, ktora sie skonczyla i nie bylo by dokupic przed weekendem;( Trudno. * Poziom jezyka milosci osculuje kolo mocnego a2. Jakos (nagle teraz) norweski wydaje mi sie latwiejszy, a i slow znam wiecej? Ale to moze dlatego ze tam to poziom b1-b2;) tak wiec tak. Przyjmijmy ze operuje 4 jezykami. Polski, angielski, norweski, francuski... i podstawy ruska po 4 latach nauki.  Czy to czyni mnie bardziej rozchwytywana komunikacyjnie? Nie.  Daje to wygode ogladania filmow bez/z napisami w jezyku innym niz ojczysty i jest to bardzo przyjemne. Wspominam o tym, bo ogladajac teleturniej w tv z mama, koles pochwalil sie ze wlada 4 jezykami a ona na to, ze super super.. dla mnie to jakby nic czym bym sie chwalila, tymbardziej w tv? No ale moze to kwestia skromnosci. Mnie juz nie dostal sie komplement, tylko text, ale ty uzywasz tych jezykow w ogole?! ( bo 20 lat za granica,...

Spacery male i duze

Image
  Dlugi spacer na sloncu jest tym, czego potrzebowalam by przyjemnie zaczac dzien. Bulwary, cisza, Wisla i piesio. Mozg odpoczywal. Piesia mozg byl przebodzcowany, bo kto inny pilnowalby kaczek?;) ** Popoludniu zostal tu podrzucony najmlodszy siostrzeniec, wiec zamiast drzemki ogladalismy YT, komentowalismy jak graja, po czym wzielismy psa na spacer. Tak znowu. Bo czemu by nie. ** Kupilam bilet powrotny, choc szpital dalej nie odezwal sie czy moge przesunac wizyte na pozniejszy termin. Najwyzej bede dzwonic do konca tygodnia. Na bogato bede leciec, bo Norwegianem;D

Czas ran nie leczy..

Image
 Paczka ruszyla z rana! Wyfrunela juz z Niemiec, zmienila sie tez data doreczenia z niewiadomej na poniedzialek. Dobrze tez wiedziec na przyszlosc, ze placac za opcje express delivery nie bierze sie pod uwage faktu, ze nikt z urzedu celnego nie pracuje w tejze opcji, tylko ma czas. Po to place wiecej, zeby paczka lezala 1,5dnia na polce. Biurokracja rodem z ciemnogrodu. ** Zajmuje umysl wstepnym planowaniem najblizszej przyszlosci. Daje to jakies poczucie stabilnosci. Przynajmniej chwilowe, ale jest. Wstepnie mieszkanie, potem pies. Musze miec cos, co mnie napedza do dzialania. Jakis plan. Czy on wyjdzie czy nie, to inna sprawa - zycie.  Przyklad- dajmy na to moje zareczyny, obietnica happy ever after, a potem ich zerwanie, bo to moja wina przeciez. Taaa. Nauczka na lata. Przedtem gdy spotykalam sie z kumpela, ktora jest sama kilka lat, myslalam ze fajnie, gdyby sobie kogos znalazla, teraz mysle: bravo Ty!  Nic na sile. Nic nie boli bardziej, niz slowa nie wypowiedziane n...

Smacznie!!!

Image
Domowa pizza z krewetkami i gorgonzola!! Szef kuchni : Moi;D Pyszna wyszla!! Na cienkim ciescie.. chwila roboty i voila!!  Warte kazdej sekundy wyrabiania, a sukces tym wiekszy ze skladniki na oko:D ** Jutro sobota. Paczka, ktora miala juz byc w Oslo, dalej siedzi w poznaniu w urzedzie celnym. No zart. Kupa kasy na nic wyrzucona, ale szansa ze dojdzie do srody jeszcze jest..mala ale jest..

Kurierzy i paczki..

Image
  Musialam wyslac paczke do NO. Ostatnie 3dni to nerwowka, wpierw z zorganizowaniem zawartosci paczki, potem z kurierem. Jedna firma - podwykonawca dla UPS wpierw zlecenie przyjela, aby po kilku godzinach je anulowac. Na zwrot srodkow mam czekac do 7 dni. Smiech na sali.  Rano zamowilam drugi raz - juz z ups.com i co sie chwali paczka zostala odebrana przed czasem!! Bardzo sympatyczny kierowca, powiedzial ze papiery celne ogarnie, etykiete ogarnie.. co bardzo ulatwilo moja pierwsza po latach wysylke. Paczka na juz dzis wyleciec do NO, wiec kamien z serca. 

Chlodne dni..

Niby kwiecien plecien, wiec bylby czas na troche slonca!!! A nie tylko jesienna szaruga, koc i drzemki.  Wczoraj padlam do lozka, i obudzilam sie o 10, myslac ze jest wczesny ranek. Ashwaganda zadzialala jak zloto!! Za oknem buro, wiec checi do zwleczenia sie zero. ** Czekam rachunek za prad.. a sluch po nim zaginal. Napisalam dzis e mail, czekam czy go moga wyslac jeszcze raz (lub w ogole), bo jednak dzis juz 8.04 wiec termin platnosci bedzie przed 20.04.. chyba ze wspanialomyslnie z okazji Swiat, daruja mi? Taaa jasne.. to nie prym aprilis ;) Uslyszalam tez, ze przez moje czestsze wizyty [ello zwolnienie lekarskie, a teraz zasilek rehabilitacyjny] ich rachunki za wode sie podniosly.. nie wiem czy mam to brac do siebie? Czy to takie glupie gadanie? Bo jak ide na zakupy spozywcze to slysze wez moja karte, jak ide na zakupy ciuchowe, to samo - kup sobie cos za moje, a teraz ten tekst.  ** Jestem rozbita. Zwyczajnie rozbita.

Po dyngusie..

Image
 A ja nie polalam nikogo. Popsikana zostalam raz. Dzis wtorek, wiec koniec biesiadowania przy stole. O ile mozna tak powiedziec o wielkanocnym obcowaniu z rodzina. Sklepy juz pootwierane, ale lodowki ( tak tu sa dwie) dalej puste nie sa. Choc przyznac musze, ze w tym roku bylo ilosciowo jedzenia jak dla ludzi, a nie dla armii. W koncu moze dotarlo, ze "jedz bo sie zmarnuje" przestaje byc smieszne..  ** Popoludniu wpadl spacer zakupowy z bratem, i wpadlo ponad 15000 krokow, ktore teraz czuje. Dlatego kapiel w wannie, a konkretnie moczenie jest bardzooo na miejscu. Udalo mi sie kupic bezkofeinowa kawe rozpuszczalna gold, co mnie ucieszylo, bo w Kaufie ostatnie 3 miesiace calkowita posucha..trampki, bo czemu nie i walek do malowania bejca stolu! Tzn taki jest plan by odnowic lawe, ale musze to chyba jeszcze przemyslec! Bo ja chce by seki byly widoczne, a brat ma biala bejce ( wiec odpada kupno bo i na co mi duza puszka?) i twierdzi ze podbielenie bedzie OK, a ja boje sie ze wyjd...

Szal opada..

Image
Szal przedswiateczny opada. Sklepy juz oficjalnie zamkniete, wiec licze wcale nie po cichu, ze wszystko co mialo byc, jest. Czas na ostatnie przecieranie powierzchni plaskich.. mamcia kroluje w kuchni, siostra z rodzina wziela swieconke.  Dzien zbliza sie ku koncowi, zostaly 2 pokoje do ogarniecia i prasowanie obrusa. Moje zajecia od lat oscyluja mniej wiecej wokol tego samego. I parcia na wiecej nie mam. ** Do kosciola sie nie wybieram. Przestalam wierzyc dawno temu. Po prostu jest okazja spedzic czas w rodzinnym gronie i odpoczac kilka dni od pracy - w NO zamkniete sa firmy/sklepy juz od czwartku. ** Jutro Wielkanoc. Ostatnia w obecnym gronie i jest to przytlaczajace.

Jak sobie radzic?

Image
  Dawno nie lecialam norwegianem. Tym bardziej w pierwszym rzedzie, przy oknie. Niczym prezes. Zapomnialam jaka to roznica w porownaniu z wizzair. Zadnej kolejki 20min przed zamknieciem bramki, zadnego przegladania toreb z linijka. Dokumentow tez nikt nie sprawdzal. Jakby luksusowo. ** Lece z ciezkim sercem. I nie umiem tego ukryc. Po prostu nie umiem. Tym bardziej, po urazie mozgu jestem w fazie gdzie najmniejszy odchyl od normy- placz/wkur* i ta maska czy milczenie, ktora mialam przygotowane na takie momenty, nie dziala. Nie zalacza sie.  ** Atmosfera bedzie gesta - delikatnie mowiac. Mimo ze moi rodzice uwielbiaja zamiatac sprawy pod dywan.. slonia bedzie widac. Z kazdej strony, w kazdej chwili. Nie wiem jak sobie z tym poradzic..

Kwiecien plecien..

Image
Mam wglad w notatki na moj temat w poliklinice. Taaa.. to dzis poczytalam co ostatnie 2 wizyty wniosly o mnie na spotkaniach. Dziwnie czytac o sobie jak o pacjencie, choc taka prawda. Pacjentka. * Zakwasy pieka, to tez prawda. Dzis wielki czwartek, wiec wszystkie sklepy pozamykane. Silownia na szczescie otwarta. Godzinna (prawie) sesja za mna.  Dzis mieszanka gora-dol. Waga buja sie okolo 86-87kg Na kilka tyg znowu nie bede cwiczyc. Byl plan powrotu do Oslo zaraz po Wielkanocy, ale w obecnej sytuacji zostane dluzej. Spedze czas z tata. Poki jeszcze moge. W atmosferze, ktora oscylowac radoscia zdecydowanie nie bedzie. ** Boli mnie kolejny dzien z rzedu glowa, ale nie na tyle, zeby brac prochy, po prostu czuje sie nieswojo. Nerwy, nerwy, nerwy. ** Za kilka dni swieta, wiec znowu pakowanie. Ponownie wezme chyba tylko pusty plecak. I czekolady dla dzieci. Bo smash jest niepowtarzalny i mimo zdjec, ze sa w Kaufie, gdy jestem - nie spotkalam. Nie ma co pakowac sie pod kreske. Potem i tak...

Parlez vous francais?

 Temat kursu wraca jak bumerang. Zaraz minie rok na duo, co pokazuje mysle moja chec na nauke. Jednak kazda proba podjecia nauki poki co nie wypala. Zly timing. Nie chce/ bedzie ciezko sie skupiac czy przyswajac wiedze popoludniami. Ze nie wspomne o ewentualnej pracy. ** Sytuacja w PL dobija. Opieka paliatywna, odmowa leczenia onkologicznego. Moj mozg tego nie ogarnia. Czlowiek placi skladki cale zycie, charuje jak wol, dochodzi do emerytury, po to by co? Umrzec? Czuje wscieklosc. Niemoc. Bezradnosc. Gdyby w PL mozna bylo miec bron, wielu znachorow jednak znalazloby mozliwosci i checi do leczenia..za wszelka cene, bo wtedy chodziloby o ich zycie, a nie pacjenta. Moj i tak juz skolatany mozg puchnie na samo myslenie. Miedzy ashawaganda, lekami nasennymi a wiadrem melisy nie mam ochoty nawet na jedzenie. Slowem jest ciezko. Trés trés difficile.