Posts

Napady paniki?

Image
 Mimo zwiekszenia dawki leku na nadcisnienie wieczorami dalej mam dziwne kolatania w klatce. W ciagu dnia tez, ale te mijaja. Po 19stej jest trudniej i obecnie wspomagam sie ashwaghanda.. kolejna wizyta lekarska za 3 tygodnie.. licze ze sytuacja sie unormuje sama. W ten czy inny sposob. Oby szybko. ** Tymczasem po zmianie czasu udaje mi sie spac nieco dluzej. Az do 7:30! Slonca jak na lekarstwo juz, ale kazdy dzien gdy nie pada to maly sukces!  ** Silka wpada minimum 3x w tygodniu. Staram sie ostatnio rozciagac bok - zalecenia lekarza..a na tym chwila schodzi.  Zaraz 1.11 i moj uklad nerwowy juz sie napina..

Palais des thes!

Image
 Jesienna szaruga za oknem. Sprzyja mysleniu. Az nadto. Roztrzasaniu wrecz na czynniki pierwsze ostatniego roku. Wyciaganie i przeciaganie smetow - tak mysle o tym w gorsze dni. Gdy blizna na glowie lupie jak u Harrego Pottera, gdy drazni mnie wszystko i ciezko sie zwlec z lozka. A tak wlasnie widze jesien - jak ciezka psychicznie pore roku. ** Na swieta mysle by kupic pyszna herbate. Sobie:D Mamci moze tez. Jest przepyszna!! Sklaniam sie by wziac dwa smaki... nie wiem czy w PL sa sklepy tej firmy ale generalnie ja herbaty nie lubie ( czarna to bleee) ale ta z Palais des  thes to OMG!!  Przepadlam za roibos vaniliowym!! To jak deser w kubku! Obledny zapach i slodkawy smak!! Pysznosci! Drogie jak cholera <tym bardziej ze to tylko herbata> ale skoro nie pale, nie pije a zyje, to moze sie skusze na puszke? 

Niepamiec

Image
Nieuzywanie Maca od dluzszego czasu ma to do siebie, ze nie pamietam juz jakie bylo haslo  a jak juz znalazlam podpowiedz, to nie widac jakie znaki sie wpisuje.. a ze haslo mialo w sobie znaczek @ to badz tu madry. Zaraz otworze okno i laptop dostanie skrzydel.... zmarnowany czas na blokowanie i odblokowywanie apple id, ktore to czynnosci do niczego nie doprowadzily. Koniec, koncow zostal mi samsung. Akurat, gdy naprawde przydalby sie wiekszy i wygodniejszy sprzet. Nie ma jak miec 3 laptopy a uzywac telefonu - zlosliwosc rzeczy martwych. ** Pobudki miedzy 4 a 5 rano zaczynaja byc normalnoscia. Nie zebym nie doceniala dlugich dni, ale wcz padlam do lozka po 21ej.. moze stad te przebudzenia? Oczy jak piec zlotych i zapomnij ze zasne. ** Niedlugo koniec roku. Niby daleko bo dopiero zaraz listopad, ale w zasadzie juz za chwile Swieta. Zeszloroczne postanowienia czesciowo sie spelnily. Pisze czesciowo, bo niektore nazwijmy to "zyczenia" poszly w smietnik ale to bylo niezalezne ...

Slabe noce i krotkie dni

Image
Ostatnie zle sypiam. Mimo, ze wrocilam do tabsow nasennych  o 5 juz pije kawe, bo po godzinie obracania sie w lozku mam dosc.. sni mi sie stare zycie. A to boli i zapomnij ze zasne.. ** Czekam na @ i jak to zwykle bywa drazni mnie juz wszystko. Postanowilam wiec zmienic cos na co mam wplyw - ustawienie 2 szafek w salonie. Na jednej planuje postawic niebawem choinke, a druga zamienilam miejscami z komoda. Na dzwiganie 30kg nie mialam sily, ale na szczescie slizgiem dalo sie ciezkie bydlaki przepchnac albo przebimbac prawa-lewa strona. Przy okazji odkurzylam pod kanapa i w katach...ponad 2h zlecialy na robocie nawet nie wiem kiedy. Ale mam! Zrobione. Niby tak samo, ale jednak inaczej.  ** Ale ale! Ja tu gadu gadu, a w glowie robi sie kolacja! Omlet w formie babeczek z dodatkiem ziemniakow, papryki, kielby z Morlin i mlodej dymki!  Podane ze slodkim sosem chilli.. omg!!! Pysznosci!! Zadne jajecznice, jajka w koszulkach czy a'la benedict tego nie przebija!

Bon apetit!

Image
  Odczuwalna temperatura wacha sie miedzy -1 do+4! Szybkie ochlodzenie jeszcze przed polowa miesiaca! I to padziernika! Nie listopada. Wybralam sie na spacer, bo po 48h w domu szlo oszalec.. Zlota jesien na monitorze -  w zimowej kurtce na zywo! Dawno nie bylam w tych rejonach i ucieszylo mnie ze nic sie nie zmienilo. Pewien constans, przynajmniej w jakichs sprawach jest wskazany! ** Faza na cieple kolacje trwa juz dobry tydzien. Cieszy mnie silikonowa forma i omlety z roznymi dodatkami. Bez przypalania czy stania nad patelnia w nieskonczonosc! Zadowolenie poziom max! I ja, i moj zoladek sa bardzo content co wieczor:D a z lenistwa i dla estetyki oka jem lyzka prosto z formy, bo wyciaganie dania nadwyrezalo moja i tak juz krucha cierpliwosc. 

Snø i Oslo

Image
  Pierwszy snieg!!! A to byl dopiero 10.10!! W centrum miasta nie sniezylo, ale juz na polnocnych peryferiach Oslo owszem! Tu padal deszcz z przerwami caly dzien..nie wyszlam z domu nawet do sklepu! Znowu czuje sie srednio, wiec wolalam przezornie posiedziec przy wlaczonym ogrzewaniu..niz znowu zlapac cos, co zmarnuje mi nastepne 2 tygodnie.. * Podroze male i duze maja to do siebie, ze daja perspektywe. W Afryce nie ma wody w kranie i trzeba ja przyniesc X km, a ja narzekam na brak cieplej wody przy porannym prysznicu.. ale przyzwyczajenia to juz czesc charakteru w tym wieku.. i musze przyznac, ze coraz bardziej rozumiem  czemu ludzie po 40stce wola byc sami niz ciskac kolki na glowie o niewyniesione smieci czy zapchany zlew. Przyzwyczajnia wlasne tez odgrywaja tu duza role. Ja ostatni rok czy dwa myje zeby pod prysznicem. Czemu? Bo lubie! Uwielbiam gorace prysznice! Kazdy pobyt w PL to pytania - czemu dziwaczysz?! Ale 2 min extra to koszt niewspolmiernie niski w stosunku do p...

Ostatnie podrygi slonca

Image
Ostatnio krolowal rower. Bezapelacyjnie. Kilometry wpadaly niby przypadkiem, ale w rezultacie w ndz wieczorem ledwo nogami ruszalam siedzac na sofie!! Przespalam 10h a dalej bylam przymulona w poniedzialek i wtorek rano.. swoja droga mgla za oknem nie pomaga. Jako meteopatka cierpie. *  Mala rzecz a cieszy - zaplanowalam wizyte u fryzjera! Grzywka nieco odrosla i doprowadza mnie juz do szalu. A sama sobie obciac nie chce bo zmyslu do zrecznych czynnosci mi brak, a to nie wlosy na nogach, ktorych nie widac..;) * Za niecale 2 tyg Polska. Przeraza mnie smutek na 1.11 i stanie nad grobem..

Sickish

Image
Walka z przeziebieniem chyba przechyla sie na moja strone, bo ostatnie 2 noce spalam bez zalewania poduszki..i dobrze bo ile mozna!! Z wrazenia dospac nie moglam i tak o to jest 6 09  a ja dopijam juz kawe.. tak czy inaczej zaczal sie pazdziernik! Bring it on! ** Zapalu od rana mam tyle, ze od 1.5h sporzadzam notatki do nauki. Nie wiem jeszcze ile bede w stanie zapamietac. To sie okaze. Zauwazylam ze przez doswiadczenie w gastro wiele terminow znam, problem mam z nowymi. Ale nad tym staram sie wlasnie pracowac. Male kroki Alex! Male! Zeszyt zapelniam powoli, ale zapelniam! Czytam siedzac o suchym pysku! Wyzwanie wrzesniowe na zero % zakonczone sukcesem. (Nie)Mala rzecz a cieszy. Brak alkoholu od 399 dni!

Lepsza aura

Image
  Lepsza pogoda! Lepszy humor! Niemniejsze przeziebienie! A wiec co mozna zrobic? Jechac do lasu z aparatem! Po grzyby niekoniecznie, ale pochodzic juz mozna!  Ludzi troche bylo, ale odpoczelam na swiezym powietrzu.  ** Moze, ale to moze jade na wycieczke za kilka tygodni! Czekam na potwierdzenie do konca tygodnia! Oby wypalilo!

Jak szalec to szalec!

Image
Dni mijaja. Z kocem, a wlasciwie pod. Uczucie zimna falami przechodzi w goraco. Wyciagnelam ocieplacze i zamierzam w nich spac! Do nastroju jesieniary brakuje kubka czegos goracego - stawiam na goraca czekolade z bita smietana. Jak szalec to szalec! ** Mimo sredniego samopoczucia skonczylam tydzien na 3 wizytach na silowni i przejechanych 40 km. Z nosa leci jak z kranu. Znalazlam krople - cudowny choc niesmaczny wynalazek! Zaraz ma byc poprawa pogody i tego sie trzymam!

Pod kocem.

Image
  Zgubilam gdzies kluczyk  od lancucha do przypinania roweru! Jak pech to pech! Dzis wybralam sie na zakupy w poszukiwaniu nowego. Tym razem musze kluczyki rozdzielic, bo jednak trzymanie ich razem nie bylo za madre.. Zakupy ciuchowe tez jakos wytrzymalam! Chwala za kasy samoobslugowe! Na razie mam juz wszystko co niezbedne! Mozna przyjac ze jestem gotowa na jesien!  Kusza mnie sliwkowe brazy. Nie lubie generalnie brazowego, ale do tego odcieniu mam w tym sezonie slabosc! Wpadla bluza i misio-kurtka. ** Nabytek idealny na przeziebienie, ktore mnie sieklo. Typowe, coroczne. Leze wiec pod kocem kicham i kaszle.. niedopszz.. czas sie wygrzac to samo minie..

Ostatni dzien lata

Image
Pojechalam do lasu na grzyby! Nie, nie znam sie, ale chcialam zrobic kilka zdjec w lesie! Przejsc sie w ciszy i nie zgubic. Nie myslec! Zadanie wykonane! Gratisowo kilka grzybkow wpadlo do siatki. Czuc jesien w powietrzu. A widac .. brak deszczu! Po mzawce niby bylo, a runo na tyle suche ze wyszlam z suchymi butami. Zbieram sily na pochodzenie po sklepach...  tylko czy moja cierpliwowc to zniesie? Chodzenie po lesie bylo tak przyjemnie wyciszajace..

Granice.

Image
Wstajac po 7, wlasciwie wypelniam sobie ostatnie dopoludnia nauka, a potem wyjsciem na silke. Jest przyjemnie, tlumow brak! Miesnie swoje musza popracowac a ja wylaczam myslenie! Mysle nad zeszytem z notatkami, i czuje jak mozg paruje. Godzine w bolu wytrzymam, ale dluzsze skupienie to katorga - chce od razu sie klasc i zamknac oczy. Swoja droga przypomina mi to czasy studenckie i zakuwanie godzinami, a uczuc sie lubilam! Zaczynam lubic swoje niedoskonale cialo i cyknieta fotka w lustrze, niczym u typiary, mnie jara! Ale tylko w stroju sportowym, bo cel jest jeden - za jakis czas porownac zdjecia i oby mozna powiedziec - dajesz dajesz! Nie przestajesz! Bo poki co widac tyle ze cwicze, a chce wiecej. Wiadomo samokrytyka poziom max. Pump! Pump! Dzis weszlam na sale, na ktorej nie bylo zajec, ale mozna bylo przy lustrach zmontowac sztange. Bawilam sie przednio!! ** Zaczelam robic sie bardziej selektywna w kontekscie znajomych. Nie mam ich  juz za wielu, ale stwierdzilam, ze jesli ktos...