3 szpitale w 3 dni

Popooludnie poniedzialkowe spedzilam na szpitalnym oddziale ratunkowym. Co ciekawe nie jest jak w filmach, gdzie chorego i kogos z rodziny wpuszczaja razem. Nie nie. Strefy sa oddzielone i nie ma bata, nie wejdziesz a i dowiedzenie sie czegos to troche jak walka o snieg gdy za oknem 32 stopnie.
Sam oddzial nowy, zaledwie oddany do uzytku chyba dwa lata temu i co mnie zaskoczylo to mlody wiek personelu! Nikt z ratownikow, ktorzy wprowadzali chorych do strefy nie wygladal na wiecej niz 40.

**
Wtorek to znowu wizyta na Sorze, bo nie dali wszystkich papierow transportowi medycznemu. Swoje odczekalam, co trzeba bylo odebralam. Czas zlecial...

**
Sroda. Wycieczka do grudziadza. Konsultacja na oddziale naczyniowym. Bylo niepewne czy transport medyczny mnie zabierze, wiec pojechalam wczesniej pociagiem. To byla dluga podroz. Pociag wklokl sie i wlokl, zaliczajac wszystkie wioski po drodze..na szczescie spowrotem zabralam sie z pacjentem. Duzo szybciej poszlo, nawet ba!! z wlaczona klimatyzacja. Luksusowo.

Poki co 3 dni, 3 szpitale zaliczone.

** 
Mieszkanie mamy na wynajem juz prawie gotowe. Ilosc syfu w lodowce czy w oknach przeszla moje pojecie niechlujstwa. W kolejnej umowie bedzie kaucja i adnotacja ze ma byc posprzatane tak jak bylo gdy sie wprowadzili, inaczej znika kaucja!! 3h zeszly mi na szorowaniu miejsc oczywistych! I wszelkie rezerwy jakie mialam co do stanu czystosci wlasnej lodowki, wyparowaly! Moja jest wylizana!!
Dzis bedziemy wnosic kanape.. 4 pietro bez windy - sama radosc!

Zmeczona, przebodzcowana leze na lezaku.. pobudka o 3 45 to nie dla mnie..



Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Gdzie ten snieg?