Staram sie ale nie ogarniam!
Ogarniac? Nie zamartwiac? Jakos isc do przodu. Po wybojach, dolach, ale isc. Silka zaliczona. Mialam w planach opcje rowerowa ale raz, ze zakwasy a dwa - pogoda. Popoludniowe niebo przywolalo wspomnienie jesieni - szaro i ponuro. Wiec zebralam sie na cwiczenia. Podobno sukces tkwi w tym, by isc szczegolnie wtedy gdy sie nie chce. ** Plany sa takie wyjesc co mam w lodowce do srody. Taki challange sobie dalam. Poki co idzie niezle. Kreatywnosc wraz z malejaca iloscia skladnikow wymaga mojej a-game. Od jutra lekarze, wiec juz sie stresuje na gorke. Jak zawsze. Pewnych rzeczy nie przeskocze. A stres sam sie napedza. Nie dam jeszcze rady szukac nowej pracy/ wrocic do starej - wachania nastroju? brak cierpliwosci, nawet by skonczyc ogladac serial? Mgla mozgowa? Ale moze tutejszy Zus mnie zmusi.. To jak siekiera wisi mi nad glowa.. ** Po miesiacach przerwy poczulam ochote na jajka. Czy to znowu chwilowy zryw? 6 zniknelo, jeszcze 6.. ** Spotkalam sie na kawe w pracy. Czego to sie ni...