Wdech. Wydech.

 Po ciagu wizyt lekarskich czuje sie wykonczona psychicznie. Doslownie musze to po pierwsze odespac. Odregowanie na silowni na razie nie wchodzi w gre. Maraton lekarski zaliczylam na piechote, wpadlo ponad 15km. Bylam w trampkach, wiec lydki dostaly w kosc przez mniejsza amortyzacje. Czas odpoczac, popijajac magnez.

Rozmawialam tez z byla przyjaciolka. Dziwna nieco byla to rozmowa. Dalej nie dowiedzialam sie czemu dokladnie zawdzieczam ta przyjemnosc naglego kontaktu, czemu zerwala przyjazn.. poza tym ze mimochodem wspomniala ze poklocila sie z rodzenstwem.. ale nie wnikalam glebiej. Nie obchodzi mnie to nawet na tyle (juz) by dociekac. Ucze sie odpuszczac.

**

Odpuszczac za to nie potrafia dostawcy pradu - zawsze gdy dostaje fakture mysle - to niemozliwe ze mial juz kolejny miesiac! Przeciez dopiero co placilam. Niestety czas leci. Zaraz (oby) bede hasac w krotkich spodenkach!!

**

Z niedospania bylam w aptece o 6 rano! Koncza mi sie leki na nadcisnienie, wiec zamiast o tym myslec- trzeba dzialac. Po rozmowie z moim fastlege, zmierzeniu cisnienia, poprawil mi info w karcie i znowu mam dawke leku, ktora potrzebuje. Co wpisane, to wpisane.



Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Gdzie ten snieg?