Idzie dym
Patrzenie w sloncu na plywajace lodki z turystami dziwnie koi poszarpane nerwy. Nie ma jak to uslyszec z rana ze mam malo abmitna prace i zycie bez perspektyw z lenistwa. Taaa. Jasne. Grunt to pelne rodzinne "zrozumienie". Odcielam sie ze ja nie mam plecow, ze nie pracuje bo nazwisko mam po mamie czy tacie, bo taka prawda. Mi nikt pracy nie podal na tacy. Podrozowalam i zwiedzalam za swoje, za wytyrane, zamiast miec meza Polaka, kredyt na 25 lat i 2 dzieci.
Kazdy wybiera jak chce zyc i chyba doszlam do momentu, ze nikomu z niczego nie mam ochoty sie tlumaczyc. Choc boli taka sytuacja za kazdym razem tak samo. Niestety.
**
Mozg ma znowu przeciazenie i az dymi z napedzonych trybikow. Zauwazylam ze wkurzam sie teraz inaczej. Czacha plonie, ale staram sie ucinac to. Wychodze czy trzaskam telefonem. Poslucham chwile, ale nie dam rady wiecej. Nie mam ochoty juz wspominac ani wypominac.

Comments
Post a Comment