Hospicjum domowe.
Hospicjum domowe ma to do siebie, ze patrzysz na powolna smierc domownika a nie mozesz zrobic nic. Nic a NIC. W odroznieniu od tych przyszpitalnych, gdzie wchodzisz z ciezkim sercem, i wychodzisz po odwiedzinach. Jakos fumkcjonujesz pomiedzy. Nie wiesz czy to byla ostatnia rozmowa, spotkanie. W domu widzisz czlowieka o kazdej porze dnia i nocy, i ciezkie serce masz 24h/dobe. Mimo ze lekarka mila, nic milego z tych wizyt nie wynika. Patrzysz jak czlowiek gasnie na Twoich oczach. I tego zmienic sie nie da. Mowia, ze to naturalna kolej rzeczy, starosc, umieranie - ale kiedy przychodzi ten czas ani czlowiek, ani rodzina gotowi nie sa.
**
Myslalam, ze w trudnych momentach zycia bede miec swoja rodzine obok, ale rzeczywistosc jest taka jak w tym zdaniu - umiesz liczyc, licz na siebie. Dopoki dawalam, chetnych do brania bylo, odmawiam grosza i serce, jestem sama. Coz. Wyszlo jak wyszlo.
Comments
Post a Comment