Musze bo sie udusze!
Czy to tak dziwne ze rozmawiajac z kims chce miec uwage dla siebie? Jesli z kims sie umawiam, to majac nabity dzien, dobieram taki czas by moc skupic sie na rozmowcy i tego samego oczekuje.
Ale uwaga, to znaczy ze wg niektorych jestem dziwna i zachlanna! Bo czyjes siostrzency czy bratankowie kilkuletni (mieszkajacy razem) musza akurat przyjsc do tego pokoju, musza miec akurat ochote rozmawiac,a ja mam oczywiscie potakiwac i sluchac. W wielkim domu, z wieloma pokojami.
NIE. Po prostu nie. Nie zycze sobie. I nie rozumiem, dlaczego wymagane jest ode mnie zrozumienie? Czy swiat stanal na glowie i wytlumaczenie dziecku - teraz ciocia rozmawia, zaraz bedziemy sie bawic, to jakas udreka slowna??? Papranie dzieciom w glowie, bo czegos nie moga na momencie i to ich skazi czy zrani???
Ucze sie od nowa stawiac granice. Czarno na bialym. Tu nie ma szarosci.Jesli to oznacza docelowo mniej rozmow, to niech tak bedzie. Cisnienie podniesione. I to nie na dziecko - zeby nie bylo - bo skoro tak nauczone nie jego wina - ale na dorosla osobe, ktora nie potrafi tego ogarnac.
Coraz mniej rozumiem ludzi.

Comments
Post a Comment