Krotki lont. I zaplon.
Chyba jestem 40-letnia meteopatka. Sx
Szarosc za oknem to i checi do wstawania z lozka duzo mniej. Kawa owszem, ale w lozku. Z Duo. Dzien pod kocem.
**
Weekend przelecial przez palce. Niedziele spedzilam na kanapie, zajadajac krowki ciagotki. Krolowal netflix, film z mama a wczesniej SATC - zawsze wracam do Carrie i Biga. Rozumiem toksycznosc ich zwiazku, ale i wzajemne przyciaganie jest fascynujace!*
Powoli mysle o powrocie do siebie. Wizyty lekarskie przelozone, ale termin nadchodzi.
Cierpliwosc, cierpliwosc, cierpliwosc.
W tym tygodniu czuje wiekszy spokoj. Zakladam, ze to tez minie. Jak wszystko. Przejdzie falami. Spokoj, zlosc, radosc, osamotnienie, zagubienie. Wscieklosc. W tej chwili staram sie odpuszczac, ale jak to stwierdzil moj fryzjer - mam krotki lont - smieszne slowo, ktore wstyd sie przyznac musialam googlowac jak napisac.

Comments
Post a Comment