Kwiecien plecien..

Mam wglad w notatki na moj temat w poliklinice. Taaa.. to dzis poczytalam co ostatnie 2 wizyty wniosly o mnie na spotkaniach. Dziwnie czytac o sobie jak o pacjencie, choc taka prawda. Pacjentka.

*

Zakwasy pieka, to tez prawda. Dzis wielki czwartek, wiec wszystkie sklepy pozamykane. Silownia na szczescie otwarta. Godzinna (prawie) sesja za mna.  Dzis mieszanka gora-dol. Waga buja sie okolo 86-87kg


Na kilka tyg znowu nie bede cwiczyc. Byl plan powrotu do Oslo zaraz po Wielkanocy, ale w obecnej sytuacji zostane dluzej. Spedze czas z tata. Poki jeszcze moge. W atmosferze, ktora oscylowac radoscia zdecydowanie nie bedzie.

**

Boli mnie kolejny dzien z rzedu glowa, ale nie na tyle, zeby brac prochy, po prostu czuje sie nieswojo. Nerwy, nerwy, nerwy.

**

Za kilka dni swieta, wiec znowu pakowanie. Ponownie wezme chyba tylko pusty plecak. I czekolady dla dzieci. Bo smash jest niepowtarzalny i mimo zdjec, ze sa w Kaufie, gdy jestem - nie spotkalam. Nie ma co pakowac sie pod kreske. Potem i tak chodze w jednej bluzie😂

Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Gdzie ten snieg?