Po prostu domowo


 Probuje byc jak ten rekin z obrazka. Robie swoje i nie patrze wokol. Czekam na rozwoj wypadkow.

**

Ciasto mamci jest tak dobre, ze bardzo rzadko kupuje jakiekolwiek, ze o wyjsciu do kawiarni nie wspomne. Poprzeczka wysoko postawiona. Po prostu. Tylko i az. A dwa ciasta?? No to juz muzyka dla moich skolatanych nerwow. Tiramisu, tak lekkie ze prawie unosilo sie nad talerzykiem i jablecznik z dzialkowych jablek z pigwa. Na bogato!!

**

Leze w wannie i mam szczera nadzieje, ze listopad przyniesie jakies poruszenie w kwestiach zyciowych!

Nie zebym czekala z zalozonymi rekami! Dotarly materialy do nauki na WSET, wiec mozna przyjac ze zaraz ruszam z czytaniem. A kurs zaczynam za tydzien. Co z tego wyniknie i czy w ogole cokolwiek, to okaze sie w trybie pozniejszym. Fingers crossed!

** 

Glowa dalej boli punktowo. Jak u Harrego Pottera. W szare dni jakby bardziej. Ciesze sie, ze nie musze zwlekac sie do pracy, bo to na chwile obecna ponad moje sily. Same dluzsze rozmowy dalej mnie mecza, choc myslalam ze to juz minie. Ze wroce do zycia sprzed. Rok temu listopad to byl najczarniejszy i najbardziej przeryczany miesiac w moim zyciu. Teraz latwiej mi hamowac emocje - z gniewem i mowieniem co mysle wprost dalej mam duzy problem.. ale jest lepiej niz bylo. To fakt.

Comments

Popular posts from this blog

Jak szalec to szalec!

Lepsza aura

Snø i Oslo