Posts

Wspinaczka

Image
Pobyt w domu to a mozesz isc zaprowadzic dzieci tam i tam, odebrac stad i stad - wcz padlo na wspinaczke. Mlodszy siostrzeniec zaczal przygode - mial pierwsze zajecia. To raczej zabawa nie dla mnie - nie podobal mi sie tlum uczestnikow pod sciana. Ni to obsereujacy - odpoczywajacy, ni to kolejna sekcja. Jak dla mnie za malo przestrzeni.  Zimowa aura ma przyszpilic na poczatku tygodnia. Ma byc dobrze ponizej zera. W liczbie dwucyfrowej. Jak wyjdzie - zobaczymy 

Przemijanie

Image
Rozbieranie choinki to dla mnie bardzo depresyjne zadanie, aczkolwiek konieczne. Dawno nie bylam w PL w czasie rozbierania. Wiele rozmyslan nad przemijaniem, zdrowiem, planami niezrealizowanymi..eh. Czarne chmury znowu w glowie. Rozbieranie w NO jeszcze przede mna.. ** Pogoda wrocila chwilowo do normalnosci, o ile tak mozna nazwac polskie, zimowe warunki na drogach i chodnikach. Dobrze po prostu wyjsc z domu bez myslenia czy uda sie nie polamac..bo poniedzialkowa wyprawa dalej odbija mi sie zakwasami w udach.. fakty sa takie, ze natlok ludzi na Sorach sparalizowal i tak juz niedolezny system - w Toruniu okolo 300 osob  wyladowalo w dwoch szpitalach.. dobrze ze nikt z rodziny do tego grona nie dolaczyl. ** Wyprawa do przychodni luxmedu na tomograf z ojcem to atrakcja na rano. Ostatni raz bylam tam 20 lat temu, wiec nowoczesnosc w domu i zagrodzie. Przestronne korytarze, recepcja z 5 sekretarkami. Uprzejmosc. Pierwsze wrazenie wow. Mlodzi, normalni ludzie - nie laskawe, obrazone na z...

Gololedz

Image
  Plany na wyjscie z domu delikatnie pokrzyzowala pogoda - a raczej slizgawica. Mimo to poszlam na maly shopping, choc chwile zwatpienia ogarnely mnie wkrotce po wyjsciu z domu. Zabic sie szlo na kazdym przejsciu dla pieszych. Doslownie zjezdzalam na ulice machajac rekami zeby nie zaliczyc gleby. Czesc drogi szlam po ulicy, bo maly ruch samochodowy, czesc po oblodzonych chodnikach! Brakowalo mi norweskiego zwirku!! On zapewnia przyczepnosc, a piach splukalo, sol splukalo... udalo mi sie nie wywalic, choc kilka razy bylo bardzo bardzo blissssko!! Kupilam spodnie! Czarne, garniturowe - na powrot do pracy, za cale 59pln;) Cena mnie ucieszyla, wiec czemu nie..poleza w szafie, jesc nie wolaja. Szukalam misia w h&m ale widac albo zeszly juz przed promkami, albo w trakcie, bo slad po nim zaginal. **

Bol glowy

Image
  Kupilam posciel, czekam wiec na przesylke. Czas jest wiec mam nadzieje, ze gladko pojdzie. Faza na zmiane czego sie da na zielone trwa. Kanapa, zaslony, poduszki, posciel. Nie zostalo juz chyba nic wiecej - bo dywan kupilam bezowy;) * Jest zimno. Bol glowy nasilil wiec jesli nie musze - nie robie nic. Przeprawa z zakupami w sobote wykonczyla mnie psychicznie. Czy to koniec swiata ze trzeba sie szarpac o pomarancze czy mandarynki? Kopac cudzy  koszyk zeby dopchac sie do borowek? Probowac wpychac sie w kolejke? Dorosli ludzie a jak dzieci. Zszargane nerwy - tyle z tego wyszlo. ** Drzemki poobiednie staram sie skrocic do godziny. Ciezko wstac, ale bez nich mam zawroty glowy jak wstaje, a jak przespie to wieczorem ciezko zasnac. Wizyte w poradni przyszpitalnej mam w polowie lutego.. * Totek puszczony, ale niestety nic nie trafilam.. peszek. Za to napolenka wyszla bez pudla. Przyszla siostra z rodzina, wiec znikalo w oczach;)

Kanapa & kawa

Image
Padlam po podrozy niczym dziecko na drzemce w przedszkolu. Dzis juz kawa wypita i plan na najblizsze godziny wyklarowany! Bedzie .. napoleonka upieczona, tylko wpierw musze isc po skladniki.  Nie bralam kolcow, bo pogoda miala byc w kratke, wiec to stare-nowe uczucie slizgania i rozjezdzajacych sie nog srednio mi sie podoba. Co do podobania - przylecialam z najmniejszym bagazem ever!! W srodku power bank, tabsy, sniadanie. Tylko tyle. Musze zabrac z PL torbe, ktora ostatnio zostawilam. Nadzieja na zakupy ( heloo wyprze styczniowe??) jeszcze nie umarla;) Tylko musze sie zebrac!! Isc!! Zrobic to!

W droge!

Image
 Komu w droge - temu czas! A snieg pada!  Swiateczny krajobraz psuje troche wizja rozebrania choinki, ale staram sie to ignorowac. Dzis jest dzien niespodzianek! Uszczesliwiania innych - o przylocie nikomu nie powiedzialam! W planach mam kupno kwiatow i czegos do popicia:) jak wyjdzie - sie okaze. Czekalam na samolot, duolingo zuzywalo mi baterie wlasna cierpliwosci..ale co mnie nie zabije to mnie wzmocni. Tak mowia! Z plusow to .. zalozylam golf ktory mam 2 sezon a tu on nieco wisi!! Piekna niespodzianka z rana!! Humor wiec dopisywal. ** Odladzanie samolotu przeciagnelo wylot o pol godziny, ale grunt ze nie trzeba bylo stac na plycie lotniska. Polska zachmurzona, zasniezona. Pociag opozniony. Bus do domu z dworca opozniony. Ale! Niespodzianka sie udala!!! Kwiatow nie kupilam bo budy na starowce pozamykane na cztery spusty.... zmarzlam a stalam przy... koksowniku!

Pogadane

Image
Zakwasy powstrzymaly checi wyjscia na silke. Goraca mocha na kanapie, zamiast wysilku,  z duolingo smakowala wybornie. Cos zamiast czegos. Ramie znowu zaczelo trwac - powinnam isc do fizjo, ale na chwile obecna kasy brak na takie przyjemnosci. Tymbardziej ze zaraz musze leciec do PL i nie mam ochoty sie z tego fizjo tlumaczyc. Po powrocie - bedzie lepiej, oby. * Zabralam sie za porzadki w kolejnej szufladzie - to troche jak walka z wiatrakami. Ilosc bielizny nienoszonej mnie przerazila. Doslownie. Spakowalam sporo do wyniesienia na smieci. Miejsce w kawalerce jest na wage zlota. A niebawem wiosna..kupienie nowej szafy wchodzi w gre, bo sie wcisnie ale wtedy bedzie kusilo by kupic wiecej ciuchow, a daze jednak do minimalnej ilosci szmat.. ** Zaczelam proces oprozniania lodowki i powoli przymierzam sie do rozmrazania tej niewydarzonej szuflady zwanej szumnie zamrazalka.. tylko czy moje nerwy sa gotowe na takie szarpanie?? To sie okaze. ** Wpadla kumpela, kupilam alkoholfree reisling ...

Forma

Image
 W zeszlym tygodniu postanowilam ze w jakis dzien - najlepiej sob/ndz na sniadanie beda nalesniki! Bo czemu by nie?! Tak wiec dzis zajadalam owe z waniliowym serkiem wiejskim i kaki..do tego domowa macha i bylo niebo!!! Endorfiny szalaly po silowni! Szalaly na tyle ze zabralam sie za ogarnianie lazienki. Niby pomysl na poleczke na kolkach byl fajny, bo dodatkowe miejsce na pierdolnik, ale z drugiej strony zbiera sie tam duzooo rzeczy, i syf robi sie samoistnie... tylko czemu samo sie nie odgraca? Grunt, ze zrobione a zalewanie podlogi i jej szorowanie daje mi niebywala satysfakcje za kazdym razem gdy to robie;) ** Obstrykalam zdjecia sylwetki. Moze z perspektywy czasu zobacze ta przemiane, nad ktora mozolnie pracuje? Chat gpt mowi dajesz dajesz nie przestajesz, jestes juz tak blisko..ja w glowie dalej widze czarne obrazy..ale grunt ze motywacja jest zeby sie ruszyc z kanapy. Kolaz pokazuje male postepy na przestrzeni ostatnich tygodni.. grunt, ze sie nie cofa. Ku potomnosci wstawia...

Zaraz weekend, a planow brak

 Ostatnio drzemki popoludniu wytracaja mnie z zasypiania wieczorem. Wczoraj doszly do tego nerwobole w udzie.. nierowna walka trwala do 3 rano, w koncu padlam. Jaral mnie snieg, a wlasciwie sprawdzenie czy prognoza sie sprawdzila i chociaz te 10cm spadlo - o 8 wstalam i lezal!! Swiezy puch. Piekny poranek!! ** Zebralam sie na silke...Cieszy mnie dalej, mimo ponad 3 lat od zapisania,  cala az 1min drogi, bo nie wiem czy wiecej jestem w stanie z siebie obecnie wykrzesac. Jesli blisko, bez kurtki, ale w kolcach. Jest dobrze! Nogi zrobione...a zakwasy jeszcze szczypia..moze jutro minie. **  W koncu zrobilam brukselke na obiad! W sosie slodko- kwasnym (powiedzmy) wyszla zacna! Z jalapenos i sezamem - wlasna pomyslowosc mnie czasem zaskakuje. ** Komoda z szufladami, gdzie poupychane sa rzeczy niby ulozone, ale wrzucone, niby czesto noszone, ale niekoniecznie zima.. to ambitne zadanie na dzis. Zaczelam z werwa, ale przez schylanie - przerwa z glowa podniesiona wysoka byla koniec...