Zaraz weekend, a planow brak

 Ostatnio drzemki popoludniu wytracaja mnie z zasypiania wieczorem. Wczoraj doszly do tego nerwobole w udzie.. nierowna walka trwala do 3 rano, w koncu padlam. Jaral mnie snieg, a wlasciwie sprawdzenie czy prognoza sie sprawdzila i chociaz te 10cm spadlo - o 8 wstalam i lezal!! Swiezy puch. Piekny poranek!!

**

Zebralam sie na silke...Cieszy mnie dalej, mimo ponad 3 lat od zapisania,  cala az 1min drogi, bo nie wiem czy wiecej jestem w stanie z siebie obecnie wykrzesac. Jesli blisko, bez kurtki, ale w kolcach. Jest dobrze! Nogi zrobione...a zakwasy jeszcze szczypia..moze jutro minie.

** 

W koncu zrobilam brukselke na obiad! W sosie slodko- kwasnym (powiedzmy) wyszla zacna! Z jalapenos i sezamem - wlasna pomyslowosc mnie czasem zaskakuje.

**


Komoda z szufladami, gdzie poupychane sa rzeczy niby ulozone, ale wrzucone, niby czesto noszone, ale niekoniecznie zima.. to ambitne zadanie na dzis. Zaczelam z werwa, ale przez schylanie - przerwa z glowa podniesiona wysoka byla konieczna..znowu zaczelo sie robic niefajnie i bol sie nasilil. Jednak dotrwalam do konca i udalo mi sie wzglednie poukladac to co wczesniej wydawalo sie niemozliwe;)



Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Maly glod