Rok bez alkoholu?!
Minal rok!! Czy uwierzylabym, gdyby ktos mi to powiedzial rok temu? Na pewno nie! Nie ma takiej opcji!
Uzaleznienie? Czy lubosc! Trudno to rozgraniczyc! Granica od pandemi nieco sie zamazala. Bo bardzo alkohol lubilam zawsze. Jego smak. Szumy w glowie. Lekkosc. Odprezenie. Choc chwilowe, ale odprezenie. I wcale sie tego nie wstydze.
Tymczasem napoje zero tez sa spoko. Wino czerwone mi nie podchodzi, ale biale czy babelki sa bardzo w porzadku! Podobno teraz jest trendy niepicie. Czy we wrzesniu siegne po cos? Nie wiem. Zwyczajnie dalej sie boje. A skoro sie boje to - wg chata gpt - lepiej dac sobie spokoj.
Trudnosci kognitywne mam dalej. Mniejsze niz wczesniej, ale nie znikaja. A wypicie to cofniecie sie o kilka tygodni w rehabilitacji. Tego bym nie chciala. Ponownego ryczenia bez mozliwosci zatrzymania lez.. godzinami. To bylo ciezkie. I wykanczajace. Dla otoczenia i dla mnie. Teraz co prawda jestem sama i tak przyznaje wprost nieco samotna, ale coz - jest jak jest, kijem rzeki nie cofniesz.
Oszczedzam. Odkladam. Nie szaleje. Nikogo nie utrzymuje. Zero tolerancji na pasozyty. Dosc tego juz w moim zyciu bylo. Jestes albo nie. Nie ma juz opcji posredniej. I jak mi z tym? Jeszcze nie wiem.Na pewno inaczej.

Comments
Post a Comment