Koniec lata i zyczenie

 Znalazlam jakis czas temu taki cytat, zeby cieszyc sie z kazdej chwili tego lata, bo te chwile juz nie wroca. Odczuwam ten stan!! Tesknie. I chce mi sie wyc. Ale potem sobie tlumacze, ze na kazdego przychodzi pora, ze tego nie unikniesz, ani nie zatrzymasz. I ze zycie, gdy uchodzi z ciebie zycie, to nie zycie, tylko wegetacja. Aczkolwiek brzmi to zimno. A czy ja jestem zimna? Zarzucono mi to kilka razy. Nie wiem ile w tym prawdy. Mysle o sobie raczej o osobie zdystansowanej, nie lubie obcych, nie lubie poznawac nowych ludzi i mecza mnie sytuacje socjo-spoleczne. Nudzi mnie small talk. Politykiem nie zostalam. Wielu rzeczy nie musze <w tym krasc i klamac>.

Nastroj na dzis oddaje:


I cos w tym jest. Przez lata 20 i 30 chcialam jezdzic, zwiedzac, smakowac. Teraz, po 40chce sie rano napic pysznej kawy w ciszy, isc na silke. Nie martwic sie rachunkami, miec pewny dom. I zeby zaden pasozyt nie probowal nawet wpasc na pomysl zycia moim kosztem. Zwyczajnie sobie tego nie zycze!

Zyczeniowo probowalam dzis puscic totka online, ale nie dalo rady. Trudno. 

Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Gdzie ten snieg?