Czas sie pakowac..

 ..a torba pusta. Nie kupilam zadnych ciuchow, poza skarpetkami..no i dostalam 2 czapki. Za kilka dni samolot, a na chwile obecna pogoda iscie zimowa, czyli podroz jest niejasna. ICC tez nie jezdzi jak powinno - tradycyjnie zaczynam sie martwic jak sytuacja rozwinie sie do srodowego poranka... oby nie nawalilo wiecej sniegu na polnocy, a przynajmniej nie wzdluz torow czy lotniska..

Zaraz wizyta kontrolna u lekarza. Bole glowy w mrozie nasilily sie ostro, recepte na tabletki nasenne w koncu dostalam online, wiec pierwsze co to apteka z lotniska po weekendzie.

**

Zakupy z bratem, to jak wycieczka w nieznane. Niby wiem gdzie i po co ide, a zawsze schodzi dluzej niz oczekiwano.. tym bardziej, ze wypadala koleda. Nie zamierzalam na sutanne patrzec z bliska, slowa zamieniac, ani zlamanego grosza do koperty dac. Wyprawa wpasowala sie idealnie - czego nie widze - kwasno nie skomentuje. A jak rodzicom sie podoba - droga wolna.

**

W koncu ilosc sniegu zacheca do spacerow!! Wialo tak ze pies biegl bokiem, ale godzinka zleciala raz dwa i bylo super;)



Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Maly glod