Dzien na szmacie
W przyplywie swiatecznego "cos bym ogarnela jak juz jestem" zabralam sie za sprzatanie salonu. Oczywiscie to miejsce gdzie o pusta powierzchnie trudno - kwiaty, zeschle kwiaty, wazony, ramki, wszystko i nic. Komody z fantazyjnymi zagieciami czy lukami gdzie kurz gromadzi sie idealnie. Utwierdzam sie w przekonaniu ze moje M jest moze i malutkie, ale przez to niepozastawianie i prostsze w utrzymaniu ladu i skladu.
**
Minal dobry tydzien u rodzicow, czyli tydzien bez silowni. Waga nie szaleje. Nie obzeram sie, chipsow nie ma - jedyne co to cappucino smakowe z bita smietana - dzis bede probowac malinowa czekolade. Brzmi pysznie!
**
Wpadlam z wizyta do kumpeli. Majac na uwadze ze jesli nie spotkamy sie raz przed swiatami, to po moze juz byc ciezko. Kupilam mala niespodzoanke: stoppery do wina - z mikolajowa czapka i z mikolajem. Kiedys znow napijemy sie wina;)
**
Zaraz ostatnie porzadki i czas zaczac swietowanie...

Comments
Post a Comment