Wydreptane
Waga stoi, ale biorac pod uwage ilosc piernikowych ciasteczek na ktore chwilowo mam nieodparta ochote - dobrze ze nie wzrasta! Probuje jakos ogarnac ta chcice, ale idzie opornie.
Spacer po fizjo zaliczony,po czesci z koniecznosci uzupelnienia lodowki. Miejscami lezal snieg (zaszron?) Ale na szczescie wzgorze na mojej drodze nie bylo wyslizgane, wiec dalo sie zejsc bez bycia pingwinem, choc obawy mialam .. ale 15 000 krokow jest!
**
Wpadlam do hindusa po pakory i samose. Cos co zrobic moge, ale babrania z tym tyle, ze wole kupic gotowe i tylko odgrzac. Dorobilam raite z ogorkiem, usmazylam parathy i bylo jak z knajpy. Do tego mango lassi. Lunch po kosztach... a na kolacje domowy kebs bez surowki, ale z pieczonymi burakami i dynia. Slowem zimowe, ale orientalne klimaty;)
**
Chodzi mi po glowie blog kulinarny. Co jak co, jesc lubie;)
Comments
Post a Comment