All I want for Xmas is You?
Sroda zaczela sie aktywnie - fizjoterapia, na ktora prawie sie spoznilam! Zamkneli najblizsza stacje t-bane, widec musialam jechac z innej. Co smieszne musialam jechac na zachod, ale wsiac w metro jadace na wschod..w ostatniej chwili sie zorientowalam, ze (prawie) wsiadam do zlego wagonu.. przelecialam na druga strone znowu w ostatniej chwili, bo wlasciwe metro juz podjezdzalo.. grunt ze sie udalo! Zdazylam. Wrocilam z buta, bo przestalo padac.. w koncu! W tamta strone wialo i padalo tak, ze myslalam ze wyrwie mi parasol z reki! Spowrotem szlo sie przyjemnie - na tyle ze na zegarku niecale 10 000 krokow.
***Pogoda listopadowa jest dla mnie trudna do zniesienia psychicznie. Staram sie odpychac czarne mysli , ale jest mi zle. Chce juz albo sniegu, albo wiosny. Na pewno slonca!!! Twarz skapana dzis w sloncu- to dopiero byloby cos!!
Na szczescie jest gotowanie! Mala chwila radosci w cieniu deszczu! Faszerowane tofu kabaczki polecaja sie na obiad! Tacos (norweskie danie narodowe wg niektorych, bo uwaga co piatek zjada je ok 2 mln ludzi) na kolacje! Cieplo i szybko.
**
Zakladaja juz swiateczne dekoracje na ulicach a ja intenstywnie mysle jak poprzesuwac meble zeby zmiescic choinke.. bylby czas. Moze to jest to czego potrzebuje teraz? Popoludnia na wieszaniu ozdob przy piosence Marriah Carrey "All I want for Xmas is You"?

Comments
Post a Comment