Pozegnania i powroty


 Czas leci, a pozegnan dalej nie lubie. Kwestia przemijania wraca jak bumerang. Staram sie o tym nie myslec, ale w chwilach samotnosci i zwatpienia zalewa mnie natlok uczuc. Tymbardziej, gdy sytuacja jest niezalezna od czynnika ludzkiego. Wiek, czas, zdrowie - tego nie cofnie ani nie zatrzyma nikt.

Dzis wyjatkowo zegnal mnie tlum. Rodzice, siostrzency i piesio. Czas z psem to lek na moje serce. Nie moge sie doczekac posiadania wlasnego. Niestety to nieco odlegle plany na chwile obecna. Ale ciagle do zrealizowania. Wpierw miec gdzie mieszkac, potem czas na zwierzaka! Grunt to plan!

**

Rano tj przed 6, jeszcze ledwo jasno bylo, ale postanowilam wstac szybciej, wypic kawke w lozku i strzelic duolingo, zanim siostrzency wpadna na sniadanie. Jutro wraca siostra, wiec poranne wizyty sie skoncza. 

**

Podroz byla upojna. Zaczelo sie od 30min opoznienia ICC. Dobrze ze planujac podroz n lotnisko zawsze biore "jakby co" pod uwage, bo inaczej chyba bym sobie z nerwow wlosy wyskubala.. co smieszne w komunikatach zassze oglaszaja opoznienie jako OKOLO iles minut, co mnie bawi bo przeciez pociag jedzie a nie stoi, i doskonale wiedza ile opoznienia maja na kazdej stacji... byla tez pasazerka z klaustrofobia ,ktora siedzac kolo mnie popijala tabletki uspokajace wodka....


Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Gdzie ten snieg?