Pull & pull

 Promienie slonce wpadaly dzis przez okno na miejsce, gdzie stala choinka. Ucieszylo mnie jej znikniecie. Nie wiem jak to wytlumaczyc logicznie, ale wraz z lekkim przesunieciem zachodu slonca, a co za tym idzie wyzej polozym sloncem - wystarczy jeden dzien z ladna pogoda i swedza mnie rece zeby rozbierac drzewko. Podobno czas najwyzszy - dzis sroda popielcowa.

**

Wlasnie dopiekaja sie cynamonki! Bylam w Ikeii, szukalam szklanek luzem bo znowu stluklam sztuke, a wrocilam z dzbankiem do zaparzania herbaty i cynamonkani. Mam nadzieje ze beda dobre, bo sa veganskie i gotowe w 14minut. Zadnego babrania sie;) 

Dzis chcialam robic nalesniki na sniadanie, ale ilosc posiadanego chleba mnie przytloczyla.. plus wpadla silownia. 

Dalej uwiera mnie fakt niemoznosci skorzystania z biezni, ale ostatecznie kroki moge nabic chodzac na spacery. Dzis 12k.Byle do kwietnia. Pocwiczone. Zaliczone.

Comments

Popular posts from this blog

Pierniki

Nowy start

Gdzie ten snieg?